Wojna w Mikołaju

Wojna z człowieka nie wychodzi. Moja babcia wspominała ją codziennie jeszcze 70 lat po jej zakończeniu. - Jak się zastanowię, to ja naprawdę nie wiem, jak myśmy to wszystko zdołali przeżyć - mówiła mi czasem, kiedy męczyłem ją kolejnymi pytaniami. 

Kiedyś, w pewnym momencie, pomyślałem, że może jej jednak nie przeżyli, że zostali zabici w swoich nadziejach i marzeniach, wyobrażeniach o świecie... a potem żyli zupełnie inaczej, zwichnięci, naznaczeni przez wojnę głębokimi bliznami. Że jej pierwsza miłość została wywieziona na Syberię w 1940 roku i właściwie  potem jej życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż miało. Z poznaniem Mikołaja po wojnie włącznie.

Nasi dziadkowie i pradziadkowie wojnę nosili i toczyli wewnątrz siebie, z przeróżnym skutkiem. Z Mikołaja jej szarpiące kolce wybuchały wraz z ranami, których doznał jeszcze w dzieciństwie, przy okazji kalecząc wszystkich wokół siebie. Szczególnie traumatyczne dla niego okazały się sytuacje bezpośredniego zagrożenia utraty życia. W Dreźnie, jak opowiadał i co zachowało swój ślad w dokumentach z IPN, dwa razy był zasypany, co miało odpowiadać za jego późniejszą wybuchowość i nerwowość. 

Jak było naprawdę nikt już nie stwierdzi. Dziadek musiałby pójść ze swoimi problemami do specjalisty, a tych w jego czasach nie dość, że brakowało, to jeszcze on sam musiałby być tychże problemów świadomym oraz wiedzieć, że można je poddać  odpowiedniej terapii. Tymczasem powojenne pokolenia zazwyczaj przyjmowało za oczywistość, że z "takimi niedogodnościami" każdy radzi sobie po swojemu. Powszechną strategią było więc wyparcie i głębokie skrywanie z efektami w postaci przemocy wobec siebie (np. alkoholizm, pracoholizm) lub wobec otoczenia.

Temat strat psychicznych poniesionych w wyniku II wojny światowej jest jak powierzchnia morza ogromny i tak samo głęboko niezbadany. Wyliczono straty polskiej elity, straty dóbr kultury, terytorialne, gospodarcze, ale Polska, mając do dziś specyficzny stosunek do człowieka, w którym czuje się jeszcze powiew wschodu lub pańszczyzny, za liczenie strat ludzkich wzięła się stosunkowo niedawno. 

Aspekt strat psychicznych jest jeszcze mniej znany. Stres pourazowy, na który zapadła większość społeczeństwa w wyniku działań wojennych i terroru okupacyjnego, wystawiona na bezprecedensowe akty przemocy, codziennej brutalności przez 6 lat, wciąż pozostaje na marginesie polskich rozważań o wojnie. Ba, kwestia zdrowia psychicznego wciąż pozostaje na marginesie rozważań o dobrostanie społeczeństwa polskiego w ogóle. Rzutuje to przemożnie na jakość relacji międzyludzkich w naszym kraju. To, co się stało pokoleniu naszych dziadków, ma w tym bez wątpienia swój niechlubny udział. Jaki? Powiedzieć ogromny, to jak nic powiedzieć. 


Polecam artykuły i książki, które są być może jak pierwsza jaskółka w temacie, który tu poruszyłem. Dużo miejsca stresowi i psychicznemu wyczerpaniu w okresie powojennego chaosu poświęca Marcin Zaremba w "Wielkiej trwodze". 
Tego samego autora polecam dostępny online zwięzły artykuł TRAUMA WIELKIEJ WOJNY - PSYCHOSPOŁECZNE KONSEKWENCJE DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

Kilka cytatów z powyższego artykułu: 

W 1945 r. byli oni [Polacy-JJ] psychicznie pogruchotani, choć trudno zmierzyć bagaż lęku wyniesionego z tych sześciu lat. Powojenne szacunki mówią, że wojna pozostawiła po sobie 60 tys. osób upośledzonych psychicznie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak sądzić, iż gdyby wówczas dysponowano dzisiejszymi narzędziami z zakresu psychiatrii i psychologii, to niewykluczone, że dałoby się zdiagnozować „syndrom wojenny” u znacznie liczniejszej grupy ludzi.  Jego  objawy  mogły  być  różnorakie:  emocjonalna  niestabilność,  stan napięcia, silne uczucia depresyjne i lękowe.
Konsekwencją  pauperyzacji,  biedy,  poniżenia  —  pisał  o  tym  Sorokin  —jest koncentracja wszystkich procesów poznawczych jednostki na przetrwaniu i stępienie wrażliwości wobec wszystkiego, co zewnętrzne. Człowiek w takich okolicznościach staje się bardziej egoistyczny, mniej wrażliwy na cierpienia innych i przez to skory do zachowań agresywnych. Deprywacja materialna dużych grup ludności legła u genezy wojennych i powojennych napadów, mordowania Żydów, szabru, bandytyzmu. Bieda napędzała również powojenne ruchy migracyjne z ziem centralnej Polski na „ziemie odzyskane”.
Miałem te uwagi w pamięci pisząc "Życie Kola".

Zaineresowanych odsyłam także do książki Marii Orwid "Przeżyć - i co dalej?" o rozwoju polskiej psychiatrii po wojnie i terapii traum wojennych.

Bardzo ciekawy wywiad na stronach Muzeum Historii Polski z historykiem Sebastianem Pawliną:

"Na skutek wojny wielu Polaków doznało poważnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym, które przedkładały się na schorzenia somatyczne."

Sebastian Pawlina: Polska do dziś płaci za II wojnę światową - Muzeum Historii Polski (muzhp.pl)

Inne:















A w głowach wojna trwa. Trauma II wojny światowej i jej wpływ na nas dzisiaj (wyborcza.pl)

Bardziej ogólnie, zwięzłe, związane z toczącą się w Ukrainie wojną:

Trauma i zespół stresu pourazowego – ślady wojny w psychice - Twojezdrowie.pl (rmf24.pl)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ojciec

Okładka

Jak nie dotknąłem historii.