Szary papier
Pamiętam, jaki szok przeżyłem, gdy pewnego dnia w Archiwum Państwowym w Opolu natrafiłem na odręczny podpis dziadka znajdujący się w zbiorach dotyczących "repatriantów" ze wschodnich województw przedwojennej RP. Wertowałem zmurszały stary papier strona po stronie powoli tracąc nadzieję, że coś znajdę, aż w jednej z teczek, bum! Szok i niedowierzanie - zamaszysty podpis Mikołaja Jaskółowskiego, rozwlekły, prawie bezczelny, z pogrubionymi liniami przy pociągnięciu pióra w dół, oznaka uczestnictwa na lekcjach kaligrafii w przedwojennej szkole powszechnej, do której uczęszczał, zanim jego ojciec go z niej zabrał. Szukałem czegoś nieuchwytnego, kogoś nieznanego, mając do dyspozycji mgliste wskazówki: anegdoty, nazwiska bez imion, imiona bez nazwisk, ale nic konkretnego. I nagle jestem w sytuacji, w której nie dowierzam własnemu odkryciu. Trafiłem na znak pozostawiony przez żywego człowieka, który 60 lat wcześniej opierał swoją dłoń na tej kartce i stanowczo kreślił na niej ...