Historia, którą ciężko poskromić
Najtrudniej wybierać.
Wydawało mi się, że opowieść mam w miarę ułożoną, ale w trakcie jej pisania i rysowania mijałem się wciąż z historiami i anegdotami, które błagalnie prosiły, abym pozwolił im zagościć na powstających stronach. Nie zawsze się to udaje.
Wybory, które podejmowałem należały do tej kategorii, które zaliczam do trudnych. Co jest istotniejsze? Wnętrze czy powłoka? Szersze spojrzenie, czy detal? Anegdota czy ogólna historia? Staram się wszystko wypośrodkować najlepiej, jak potrafię. A i to okazuje się dość płynne, gdyż z tygodnia na tydzień widzę, jak zmienia się moja percepcja obrazu, który powstaje na ekranie, ułożenie piórka na tablecie, pociągnięcia linii. Coś, co odpowiadało mi wczoraj, staje się nieodpowiednie dzisiaj. Dylematów i wątpliwości mam sporo. Męki twórcze. :)
Dokonuję więc skrótów i amputacji części fragmentów życia Mikołaja, czego wymaga również, niestety, konieczność ukończenia pracy w określonym terminie.
Nie opowiedziałem więc o dalszej rodzinie, o której mam jedynie strzępki informacji, o relacji z przybraną siostrą, z kuzynką i wujkiem Ukraińcem, o ucieczce z robót przymusowych w 1943 roku i wielu innych...
Zaakcentowałem jednak wątek relacji Kola z jego ojcem, tak, jak mi ją opowiedziano i tak, jak ją zrozumiałem. Wyszedłem z założenia, że obok wielkiej historii, była to kluczowa część jego biografii, która ukształtowała, niestety, jego spojrzenie na świat i na ludzi. Korzystałem przy tym z przekazów rodzinnych, głównie mojego taty, mojej śp. babci, a także kuzyna dziadka i jego małżonki, którzy okazali się bezcenną kopalnią wiedzy o życiu Kola. Spędziłem z nimi długie godziny na rozmowach o moim dziadku, wymęczając ich ciągłymi pytaniami, których już, niestety, nie mogę zadać. Ostatnie osoby znające mojego dziadka z młodości odeszły kilka lat temu.

Komentarze
Prześlij komentarz
Skomentuj